Grunt pod nogami

Dostępność: brak informacji
Cena: 29,90 zł 29.90
ilość szt.
dodaj do przechowalni

Opis

Credo księdza Jana Kaczkowskiego.

Miliony Polaków pokochały go za wyrozumiałość dla słabości drugiego człowieka, wierność sobie, błyskotliwe poczucie humoru i determinację w walce ze śmiertelną chorobą.
Jak wyglądała relacja ks. Jana z Bogiem? Jakie wartości wyznawał? Które fragmenty Ewangelii były dla niego najważniejsze? O czym chciał zdążyć opowiedzieć tłumom, które przychodziły na jego msze, a jakie słowa zachowywał dla pacjentów swojego hospicjum?
Grunt to twardo stąpać po ziemi i nie przestawać patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać - zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje...

Opowiem Wam o jeszcze jednym wojowniku. Nie znałam go, nie śledziłam historii jego życia. Nie słuchałam wcześniej jego kazań. Ot, coś tam przemknęło przed oczami. Ale jak wszyscy, wiedziałam kim jest ten najsłynniejszy „onkocelebryta”. A potem dowiedziałam się, że założył wyjątkowe puckie hospicjum, w którym umierający człowiek do końca jest kimś, a nie tylko rozpadającym się białkiem. Prowadzi warsztaty dla młodych lekarzy, żeby umieli mówić prawdę o śmierci. Obronił doktorat. Umie wyjaśniać trudne sprawy prostym językiem. Jest zakochany w Eucharystii. Bierze za rękę umierającego, pochyla się nad zmarłym i prosi: Panie Stasiu, niech się Pan za mnie pomodli. Kocha ludzi. Lubi smaczną kuchnię. Ma nowotwór mózgu i żyje na pełnej petardzie.

Chciałam wreszcie przeczytać choćby jedną z jego książek. Wybrałam „Grunt pod nogami”. To był Wielki Piątek 2016. Trzy dni później, w Wielkanocny Poniedziałek, ks. Jan Kaczkowski „wylogował się”. Odszedł do Pana po kilku latach życia z rakiem.

Księże Janku, nie będzie patetycznie. Peanów na Twoją cześć pełno było w mediach i na forach. Wspominali Ci, co znali, kochali, szanowali i Ci, którym byłeś obojętny, ale nie wypadało nie zapłakać nad trumną. Za ckliwe hiper-pochwały strzeliłbyś mnie w ucho z półobrotu. Przedziwne i nieprzypadkowe jest to, że piszę o Tobie kilka dni po pogrzebie, czyli w momencie, w którym należałoby zamienić czas teraźniejszy na przeszły. Wiem jednak – już teraz wiem, bo przeczytałam „Grunt pod nogami” – że kurz po bitwie, jaką każdego dnia toczyłeś o te najważniejsze sprawy, długo jeszcze nie opadnie. I dobrze. Niech się kurzy, skoro stawką jest wieczność. Obyśmy pełnokrwistego rumaka chrześcijaństwa nie zamienili na „naszą szkapę” leniwie wlokącej się pseudo-wiary.

Ty też musiałeś mieć swój „war room” – pokój narad wojennych, inaczej nie napisałbyś: „Walczcie o siebie, nie dajcie się wdeptać kryzysom beznadziejności, chwilowej ciemności, walczcie o czyste sumienie i nigdy nie myślcie, że Bóg jest przeciwko wam”. I wiesz co? Czytam te sztabowe instrukcje – ja, żołnierz w okopach i łapię się na tym, że tyle razy biłam nie tego przeciwnika co trzeba. Tak się cwaniak zasłaniał, że waląc na odlew, uderzałam w swojego brata. W swoją siostrę. W obraz i podobieństwo Boże. A Ty nam przypominasz z kim toczy się ten odwieczny bój. Dostałeś tylko 38 lat, a zdążyłeś postrzępić swoją Biblię jak panna Clara, zedrzeć zelówki drepcząc do chorych, ze swojego hospicjum z Panem Jezusem na piersi. Cieszyć się z tego, że jeszcze możesz wykonać najprostsze czynności. Że masz jeden dzień więcej, by przypominać: nie łamcie sumienia. Nie idźcie ze złem na kompromis. Uczyć, że w czasie spowiedzi „ważą się ludzkie losy, trwa wyścig o wieczność”.

Być może rak wygrał ostatnią bitwę, ale Ty wygrałeś wojnę. Dzięki Tobie przekonaliśmy się, że w obliczu realnego odchodzenia można zachwycić się wizją zbawienia, a nie trząść się jak galareta, uciekając do bezpiecznego okopu, albo rozmiękczać rzeczywistość transcendentną, jakby jej wcale nie było. Tak żyć potrafią tylko prawdziwi wojownicy. I to jest ważne, a reszta – detal.

Egzorcysta (więc kompetentny gość, a nie laik) – ks. Piotr Glas, stwierdził niedawno, że „współczesny człowiek świadomie odrzucił Boga i na Jego miejsce postawił siebie. Życie w grzechu staje się normą dla wielu ludzi, chrześcijanie muszą więc dziś podjąć trud podwójnej walki o zachowanie swojej tożsamości i wiary”. Zamiast walczyć przeciwko sobie, rozpoznajmy prawdziwego przeciwnika i stańmy z nim do walki. Nie strzelajmy ślepakami na prawo i lewo. Celujmy precyzyjnie. Bądźmy świadomymi chrześcijanami. Regularną armią, a nie żołdactwem. Mamy najlepszy oręż – Świętą Księgę Wojennej Strategii. Żołnierskiego kunsztu uczmy się od najlepszych. W tej wojnie nie zginie żadna niepotrzebna ofiara. To jedyny bój, jaki warto toczyć i jedyny, jaki opłaca się wygrać.

Sylwia Mazurczak

Dane techniczne

Format 14x20 cm
Ilość stron 232
Rodzaj oprawy twarda
Wydawca Wydawnictwo WAM
ISBN 9788327710376

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl